środa, 16 maja 2012

The Great Ticket Scandal, a wtórny rynek biletów w Polsce

W Wielkiej Brytanii zrobiło się bardzo głośno niedawno o rynku biletowym za sprawą dokumentu wyemitowanego przez Channel 4 pt.„The Great Ticket Scandal”. Przedstawiono w nim praktyki stosowane przez brytyjskie internetowe serwisy wymiany biletów, takie jak Viagogo i Seatwave. Podstawowy zarzut postawiony im polega na tym, że bilety wystawiane tam nie pochodzą od innych fanów, ale od zawodowych handlarzy, albo są im przydzielane przez samych organizatorów. Bilety na wiele koncertów na Wyspach wyprzedają się bardzo szybko, po czym można je nabyć na wspomnianych stronach. Prawo pozwala tam na ustalanie dowolnej ceny za odsprzedawane bilety. W przypadku rozchwytywanych koncertów, są one więc oferowane po cenach zdecydowanie wyższych od ceny nominalnej. Okazuje się zatem, że serwisy wymienione w programie, czasem w porozumieniu z organizatorami, skupują bilety, żeby później sprzedać je zdesperowanym fanom z dużym zyskiem.


Zapewnienie bezpieczeństwa transakcji na rynku wtórnym jest prezentowane jako główna zaleta, którą dają serwisy wymiany biletów. To prawda, że dzięki nim ze spokojem możemy nabyć bilety z drugiej ręki, co inaczej związane jest ze sporym ryzykiem. Jednocześnie nie dziwi oburzenie jakie wywołały fakty ujawnione przez dziennikarzy Channel 4 i wątpliwości co do intencji serwisów z zasady mających pomagać fanom. Pojawiają się więc głosy, takie jak ten na blogu TheNextWeb UK, że należy wprowadzić ograniczenie ceny odsprzedawanych biletów do ceny nominalnej. Przeciwnicy tego rozwiązania odpowiadają, że skutkowałoby to powstaniem czarnego rynku, na którym kupujący narażeni byliby na oszustów. Argumentem drugiej strony jest to, że taki rynek i tak istnieje, natomiast Internet na tyle ułatwił odsprzedawanie biletów, że ‘konikami’ stają się osoby, które inaczej by takich ‘form zarobku’ nie stosowały. Jeżeli komuś udało się szczęśliwie nabyć więcej wejściówek niż potrzebuje, czemu ma nie skorzystać z okazji, żeby na nich zarobić. Cierpią na tym ci, którzy nie zdążą na czas zakupić wymarzonych biletów.

Trudno się nie zgodzić z postulatem wprowadzenia ograniczeń w odsprzedaży biletów z zyskiem. Takie prawo, jako jeden z niewielu krajów w Europie, ma Polska. To nie znaczy jednak, że u nas nie handluje się po cenach wyższych niż wydrukowane na bilecie. Opisywane w „The Great Ticket Scandal” Viagogo ma polską wersję. Wystarczy sprawdzić tam ofertę na mecze Euro 2012. Wybór jest bardzo duży, ale ceny osiągają astronomiczne kwoty mimo, że według UEFA biletów na mistrzostwa nie wolno sprzedawać drożej niż się je kupiło. Można było o tym przeczytać w jednym z ostatnich Newsweeków. Innym przykładem są najbardziej pożądane bilety pod sceną (Golden Circle) na koncert Madonny 1 sierpnia w Warszawie, których nie ma już w oficjalnej sprzedaży. Również w tym przypadku dostaniemy je w Viagogo, tylko za cenę 3-krotnie wyższą. Rozchwytywane wejściówki można także znaleźć na popularnych portalach aukcyjnych i ogłoszeniowych. Nawet jeżeli formalnie zabraniają one wystawiania biletów po cenie wyższej niż nominalna, to są tacy, którzy omijają to np. poprzez podanie niezwykle wysokich kosztów wysyłki.

Potrzeba istnienia serwisów pośredniczących w wymianie biletów nie budzi raczej wątpliwości. Ułatwiają one sprzedaż biletów tym, którzy je mają, a nie mogą wykorzystać, jak również tym, którzy poszukują biletów oficjalnie niedostępnych. Pozwalają zapewnić bezpieczeństwo transakcji zawieranych pomiędzy tymi stronami. Mimo tego muszą działać w pełni uczciwie. Na tej wartości rozwijamy pierwszy polski serwis wymiany biletów AleBilet. Chcemy pomagać zarówno sprzedającym, jak i kupującym i oferować im jak najdogodniejsze narzędzia. Równocześnie dbamy o to, żeby nie stać się platformą dla ‘koników’, nie wolno u nas wystawiać biletów po cenie wyższej niż nominalna, mamy też na stałe ustalone koszty dostawy. Oczywiście prowadzimy działalność komercyjną i pobieramy prowizję przy zakupie biletów. Jednak jest ona niezmienna i zawsze wynosi 15%. Użytkownicy cenią sobie wygodę, jaką za to otrzymują, poziom obsługi i gwarancje jakie dajemy. Naszym celem jest, aby zapewnić polskim użytkownikom serwis dostosowany do ich wymagań, który pozwoli prosto sprzedać bilety, ale zabezpieczy też fanów przed wysokimi cenami.